Znany producent oprogramowania antywirusowego, rosyjski Kaspersky, przeprowadził ostatnio bardzo interesujący eksperyment. Firma ta dopuściła się bowiem prowokacji, wprowadzając pośrednio do baz antywirusowych konkurencyjnych firm sygnatury powodujące fałszywe wykrycia wirusów. Tym samym Kaspersky obnażył słabości stosowanych obecnie mechanizmów antywirusowych oraz zakwestionował sens korzystania z wielu silników antywirusowych jednocześnie.
Raczej z prawnego punktu widzenia nic tu specjalnego się nie stało - wrzucili w "ogólny" system, z którego korzysta kilka firm. Bardziej zastanawiające jest kopiowanie przez inne firmy bez sprawdzania informacji.
Oczywiście zarówno VirusTotal, jak i pozostali producenci antywirusów skrytykowali działania firmy Kaspersky jako ich zdaniem nieetyczną manipulację samą usługą oraz pośrednie oskarżenie innych producentów o bezprawne kopiowanie sygnatury.
na chwilę obecną nie mamy co liczyć na ręczne testowanie każdej próbki przez każdego z producentów. Wraz z coraz większą liczbą odkrywanych codziennie nowych złośliwych programów, możemy się więc spodziewać ciągłego nasilania się problemu fałszywych alarmów antywirusowych…
BliSki pisze:jak producenci programów mogą sobie różne "testy" robić.
Podczas testów oprogramowania antuwirusowego przecież jakaś firma dostarcza próbki wirusów. W zależności od tego kto jet dostarczy, to dany antywirus może być lepszy/gorszy. Podobnie jest z benchmarkami kart graficznych itp...